czwartek, 14 czerwca 2012

Ba dum tsss.



Właśnie sobie uświadomiłam, że zamierzałam oglądać Sailor Moon, a zapomniałam o Czarodziejkach po góra 8 odcinkach. Główna bohaterka, Uran, Neptun, Pluton - me gusta. Nie idę jutro do szkoły, bo nie umiem łaciny. Właśnie się uczę na poniedziałek, bo szkoda czasu w sobotę. Wracaaajcieee.

Tumblr.



Tyle obrazków mi dziś wpadło w rączki.

środa, 13 czerwca 2012

Party w Jułesej.


Miks wyszedł spod mojej ręki.

Czytać:
Pisała na ten sam temat nieraz, kiedy poruszałam się jeszcze w świecie fotoblogowym. Ponieważ przekroczyłam liczbę 50 odwiedzin dziennie (sic!), postanowiłam napisać coś, co zmusza do prostych, ludzkich refleksji. Zazwyczaj po takiej notce robi się strasznie nieprzyjemnie, bo głupio z głodujących dzieci przeskoczyć na newsy o Miley Cyrus. Na szczęście/nieszczęście życie nauczyło nas (albo i nie?) obracania się w różnorodnym świecie - pełnym jednego i drugiego.
Przyczepiam się do USA długo i namiętnie, bo jest to ojczyzna fast-food'owego żarcia, którego podstawę stanowią mielonki z różnych zwierząt. Mielonka = zakłady mięsne. Cały myk tkwi właśnie w tym, że jedzenie afrykańskich dzieci (ogólnie wszystkich głodujących) dosłownie pożera... bydło hodowane dla mięsa (głównie w Stanach i krajach Europy Zachodniej).
Dokładnie tak jest, nie ma co układać pięknych zdań i hiperbolizować faktów. Wystarczy jedna, banalna, oczywista zależność, której ludzie, łasi na pieniądze płynące z uboju, nie chcą dostrzec: ten sam kawałek ziemi = 1 (jeden jeden jeden) kilogram mięsa albo 10 kilogramów soi. Oznacza to, że możemy wykarmić dwie osoby albo sześćdziesiąt jeden osób (!!!!!!!!!!!!!!!!!). Przy wprowadzeniu obowiązkowej diety chociażby semiwegetariańskiej z wykluczeniem mleka głód na świecie całkowicie znika, bo nagle okazuje się, że na 7 miliardów ludzi, mamy pokarm dla 17 miliardów. NO LOL. Chwytam się głównie tego argumentu broniąc wszelkich diet wege, bo większość homo "sapiens" i tak ma w dupie zwierzęta.
Jesteśmy nieustannie wykorzystywani przez tych, co mają władzę - wierzę pani od biologii. Niektórzy nadal myślą, że nie ma/brakuje szczepionek i lekarstw przeciwko malarii, a ja tu śmiechłam. Oczywiście, że są. Tylko po co inwestować w pomoc medyczną na Czarnym Lądzie, kiedy nikt tam nie ma pieniędzy, by za nią zapłacić? Dodatkowo: większość tego, co tam wysyłamy, przechwytuje skorumpowana policja. A wiecie ile warta jest nasza coroczna pomoc materialna dla Afryki? Dokładnie tyle samo, co odbudowa EUROPY po drugiej wojnie ŚWIATOWEJ.
Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Zawsze i wszędzie. Amen.
Życzę spokojnej nocy.


Zawsze w tym miejscu zastanawiam się, dlaczego kocham człowieka, dla którego moje słowa absolutnie nic nie znaczą.



Bad romance.


Zagadka na dziś, z kamerki, poćwiczcie głowę!

Mam w dupie wąty ze strony pseudointeligencji.
Kłócić się z kimś takim nie zamierzam.

Ass.


Smakowe, skosztuj. 
+ Dziękuję za dzisiejsze popołudnie *kiss* !!

Oh God, why.

Nie rozumiem, czemu na wymianę międzynarodową, wysyłają największe sieroty. W naszej szkole przebywa obecnie jakaś Amerykanka, która sama z siebie do nikogo nie zagadała, chociaż kilka osób próbowało wciągnąć ją do rozmowy. Siedzi w kącie i rumieni się na każde słowo. Powinni nam dać kogoś reprezentatywnego, otwartego i, szczerze mówiąc, lepiej ubranego. Nasza rozmowa wyglądała mniej-więcej tak:
"Ja: Lubisz Lady Gagę?
Ona: Lady Gaga? Nie wiem..
Ja: A w ogóle jakiej muzyki słuchasz?
Ona: Słucham tylko radia".
I podobne odpowiedzi na każde pytanie, także te bardziej ambitne.
CÓŻ ZA OSOBOWOŚĆ.


Jaram się tą laską jak Rzym za Nerona.


wtorek, 12 czerwca 2012

Wypierdzielać.


This world is sick.
Moja niechęć do Kościoła i wszelkich organizacji rośnie. Każda próba stworzenia formalnej grupy, zaczyna się od ograniczeniem praw jej członków różnymi nakazami i zakazami. 
Burdy na ulicach się zaczęły, co mnie niezmiernie smuci - nie pragnę tego. Słyszeliście jednego dresiarza i tekst: "Nie chcę kibiców RADZIECKICH na ulicach Warszawy"? Wczoraj nieomal spadłam przez niego z łóżka. 

Z serii: "jak skutecznie ośmieszyć kobiety":


+ Fuck Femen, fuck this shit!

Ombre, ombre.

 

Włosy bez twarzy. Te ostatnie + różańce są niesamowite.

  

No więc jutro mega spontaniczne wyjście na poważną rozmowę. 
Już kolejne doświadczenie na chemii wykonuję perfekcyjnie. Dziś razem z koleżanką jako jedyne uzyskałyśmy ciekły alkohol w procesie destylacji (innym tylko śmierdziało wódą w probówkach).



Alien Sex Fiend.


Korę zatrzymali dziś za posiadanie 3g trawki. Żart?

 

 Cudowni chłopcyyyy. Poznaję tylko Fiend'a, co do reszty nie jestem pewna.

 Jak postanowiłam, tak zrobiłam - olałam chemię i okazało się, że słusznie. "Cudowne" 4+ z biologii zaważyło na moim dzisiejszym humorze. Jutro polski, matematyka, angielski. Po szkole chcę się przejść z jedną osobą, którą b. kocham, ale jeszcze nie wiem, czy ma wolny czas. Kolejna hipotetyczna impreza do kolekcji imprez wakacyjnych - konwent Animatsuri w Warszawie (o ile dobrze pamiętam). Nigdy nie interesowałam się specjalnie kulturą Japonii, wolę chińskie żarcie, słowiańską urodę i amerykańskie bajki, ale tam będzie prawdopodobnie dużo różnych dziwaków, to się nimi pojaram. Poza tym co jakiś czas mam jazdy na dziewczęta z Sailor Moon i zbierałam gazetki Witch. Wystarczy.

                                                  

Nik.

Jestem z siebie dumna - na własnych nogach przeszłam kawał drogi ze szkoły do przychodni. Dogadałam się w recepcji (?), lekarki były miłe i kazały pozdrowić moich dziadków. Czasem mam wrażenie, że w tym mieście wszyscy znają kogoś z mojej rodziny. Po drodze widziałam TAK ŚLICZNĄ DZIEWCZYNĘ, że aż mi przyspieszyło serce. Nie, że super ubrana, czy coś, ale miała dokładnie takie włosy jak kiedyś Jeffree Star - długie, jaskraworóżowe. Zaczynam się zastanawiać, co w końcu zrobić z włosami. Dziś fazuję na ombre różowo-niebieskie, dość pokaźne, przynajmniej do połowy długości. Na mecz kupujemy pizzę i chipsy, ach, żegnaj zdrowa dieto!
                                           
                                       

Ole!

Tatuś wciąż rozważa Castle (choć bardziej prawdopodobny pozostaje jednak Jarocin). Trochę szkoda, że mnie tam nie będzie, skoro gra 3 z 12 moich ulubionych wykonawców. Co ze mnie za fan... 
No to bonus ode mnie na dziś - Wielka Dwunastka:
1. Rammstein
2. Alien Sex Fiend
3. Sopor Aeternus
4. Lady Gaga
5. Maanam
6. Republika
7. Siekiera
8. Closterkeller
9. Combichrist
10. Noisuf-X
11. Madox
12. The Knife

Żadnego składu ani logiki w tym, czego słucham. Każdy z innej paki. 

poniedziałek, 11 czerwca 2012

._.



Naszukałam się (na wszystkich pod hasłem "kiss" był Pattinson, inne geje albo bohaterowie Skins'ów). Przynajmniej twarzy nie widać.

Jestem przerażona tym, jak bardzo nie mam ochoty wstawać z łóżka. Obejmuję je rękami, nogami i leżę... niczym chomik na patelni, rozjechana żaba itd. -  wiecie, o jaki stan mi chodzi? Chemia = totalne, absolutne 0. Mam nadzieję, że moje prawdziwe życie jest tym, co nazywamy snem i wcale mnie tu nie ma, tylko mi się teraz to wszystko wydaje, tego bloga nie ma, a gdy zasnę wrócę do tego lepszego miejsca, do domu (?). Życzyłam wszystkich wesołych snów, a to mi przyśniły się niesamowite rzeczy - jakieś podróże, dzikie melanże, ludzie, których kocham, a już nie zobaczę w tej rzeczywistości, i tacy, co najzwyczajniej w świecie nie odwzajemniają mojej miłości (HE). Z miłymi chwilami jest tak, jak z jedzeniem dobrych chipsów (moje ulubione to ostre, grubo krojone) - sięgniesz po nie raz i chcesz więcej. Dokończysz spokojnie całą paczkę - pół biedy, twoja sprawa, najadłeś się i otwierasz drugą. Niestety często jest tak, że po spróbowaniu jednej sztuki, całą resztę zabiera ci ktoś inny i wpycha do własnych ust.


Dobra, dobra, dobra - eowfy8frfgfiwgf0yr3. Nie wyobrażam sobie przyszłości, to będzie jakaś porażka. Co ja zrobię bez Niego, bez taty, bez siostry? Wolę nie myśleć. 
Idę się uczyć biologii, zawsze lepsze niż matematyka.


I do not want to be friends.



Hahahah, do boju Gaga. Kocham Cię.

 Posprzątałam w domu, nawet z psami wyszłam do ogrodu i znowu czuję, że nie dam sobie rady, yeah. Nie rozumiem dyskryminacji, żadnej, a zwłaszcza tej dotyczącej wieku. Jakim prawem można sądzić, że małe dzieci albo zwierzęta nie cierpią? Strasznie mnie denerwuje takie gadanie: "Nie płacz, tylko bachory płaczą" albo "Gimnazjalna miłość - co ty do mnie mówisz? Jesteś śmieszna!" co jest równoznaczne ze stwierdzeniem: "Nic mnie to nie obchodzi, bo masz dopiero 13/14/15/16 lat". Każdy cierpi, bez względu na to, ile ma lat i kim jest. Tak samo każdy potrafi krzywdzić.




Niech do mojego dziecka przyczepi się jakaś ropucha w neonowych ciuchach... Nie to, że mi się nie podoba jakaś moda, ale chyba każdy zauważył, że większość tępych dziewczyn ubiera się w leginsy, odblaskowe bluzki z adidaska i przyozdabia głowę opaskami (że niby pin-up). To stereotyp, ale do pewnego stopnia, bo jednak jest w nim sporo prawdy. Osoby pewne siebie są także bardzo często niezwykle wredne, a szkoda, bo przecież mogłyby się na coś przydać. Brońcie słabszych, młodszych, chociażby dlatego, że potem głupio patrzeć, jak któraś z tych sierotek staje się gwiazdą, albo piękniej w oczach i sama patrzy na nas z góry. Ktoś musi przerywać powoli spiralę/łańcuch nienawiści - zaczynam od siebie i najbliższego otoczenia. Ogłaszam, że od dziś dzielę się negatywnymi uwagami o innych tylko w gronie najbliższych osób (ograniczam się do max. 4).

+ Madonna, schowaj się.

Wessał mnie ten wir.


No i nie poszłam do szkoły; szkoda tylko, że zmarnowałam cały wczorajszy wieczór na zamartwianie się dzisiejszym dniem - niepotrzebnie, bo i  tak to olałam. Więc siedzę, sms'uję i czytam. Oczywiście zły humor nie minął. Zadzwoniłam sama do przychodni, nikt na mnie nie wrzeszczał, kobieta odbierająca była przemiła. Jakieś legendy o wrednych, znerwicowanych lekarkach okazały się nieprawdziwe, ja tam lubię pójść do lekarza czasem.


                                                             
Ghetto ass witch I'm a Gvcci ass bitch


Te gify kojarzą mi się niesamowicie z jedną piosenką. Tak się do niej bujam jak Lady G. właśnie.


Podebrana z blogspota, na którego nie mogę wejść, gdy jestem zalogowana, bo dostępny od 8nastu lat, a ja głupia podałam swoją faktyczną datę urodzenia.
Niesamowicie przypadła mi do gustu [jak i cały gatunek - witch house (zagooglujcie)].

niedziela, 10 czerwca 2012

Nie warto.


Wolę pisać na swoim polskim, wiejskim, mniej światowym (hohohoh) blogu. Nie lubię się uzewnętrzniać tam, gdzie nawet pies mnie nie słucha. Cierpię straszliwie, znowu odrzuciłam (dosłownie) wszystkie zeszyty - leżą gdzieś w kącie i majaczą jak duchy, żebym się uczyła. Jutro niby poprawa z chemii. Jak nie przełożą, to wyjdę ze szkoły raczej, bo mam dość kompromitujących sprawdzianów przed- i za sobą. 




My mother. Jedna z nielicznych osób, które prawdziwie kocham.

Znalazłam tyle fajnych gifów, ale jestem tak przygnębiona, że nie mam ochoty ich tu umieszczać. Długo nie mogłam się zdecydować chociażby na jeden - wybierałam między powyższym a koncertowym, na który Lady Gaga płacze ze wzruszenia. 
Życzę Wam dobrej nocy i wspaniałych snów. 

A., P., J., K., F. - miłość na zawsze (choć co do ostatniego mam pewne wątpliwości ;)).

Disney Princess.




Lady G.




In the most Biblical sense,
I am beyond repentance
Fame, hooker, prostitute wench, vomits her mind