poniedziałek, 11 czerwca 2012

Wessał mnie ten wir.


No i nie poszłam do szkoły; szkoda tylko, że zmarnowałam cały wczorajszy wieczór na zamartwianie się dzisiejszym dniem - niepotrzebnie, bo i  tak to olałam. Więc siedzę, sms'uję i czytam. Oczywiście zły humor nie minął. Zadzwoniłam sama do przychodni, nikt na mnie nie wrzeszczał, kobieta odbierająca była przemiła. Jakieś legendy o wrednych, znerwicowanych lekarkach okazały się nieprawdziwe, ja tam lubię pójść do lekarza czasem.


                                                             
Ghetto ass witch I'm a Gvcci ass bitch


Te gify kojarzą mi się niesamowicie z jedną piosenką. Tak się do niej bujam jak Lady G. właśnie.


Podebrana z blogspota, na którego nie mogę wejść, gdy jestem zalogowana, bo dostępny od 8nastu lat, a ja głupia podałam swoją faktyczną datę urodzenia.
Niesamowicie przypadła mi do gustu [jak i cały gatunek - witch house (zagooglujcie)].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz