poniedziałek, 11 czerwca 2012

._.



Naszukałam się (na wszystkich pod hasłem "kiss" był Pattinson, inne geje albo bohaterowie Skins'ów). Przynajmniej twarzy nie widać.

Jestem przerażona tym, jak bardzo nie mam ochoty wstawać z łóżka. Obejmuję je rękami, nogami i leżę... niczym chomik na patelni, rozjechana żaba itd. -  wiecie, o jaki stan mi chodzi? Chemia = totalne, absolutne 0. Mam nadzieję, że moje prawdziwe życie jest tym, co nazywamy snem i wcale mnie tu nie ma, tylko mi się teraz to wszystko wydaje, tego bloga nie ma, a gdy zasnę wrócę do tego lepszego miejsca, do domu (?). Życzyłam wszystkich wesołych snów, a to mi przyśniły się niesamowite rzeczy - jakieś podróże, dzikie melanże, ludzie, których kocham, a już nie zobaczę w tej rzeczywistości, i tacy, co najzwyczajniej w świecie nie odwzajemniają mojej miłości (HE). Z miłymi chwilami jest tak, jak z jedzeniem dobrych chipsów (moje ulubione to ostre, grubo krojone) - sięgniesz po nie raz i chcesz więcej. Dokończysz spokojnie całą paczkę - pół biedy, twoja sprawa, najadłeś się i otwierasz drugą. Niestety często jest tak, że po spróbowaniu jednej sztuki, całą resztę zabiera ci ktoś inny i wpycha do własnych ust.


Dobra, dobra, dobra - eowfy8frfgfiwgf0yr3. Nie wyobrażam sobie przyszłości, to będzie jakaś porażka. Co ja zrobię bez Niego, bez taty, bez siostry? Wolę nie myśleć. 
Idę się uczyć biologii, zawsze lepsze niż matematyka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz