Nie rozumiem, czemu na wymianę międzynarodową, wysyłają największe sieroty. W naszej szkole przebywa obecnie jakaś Amerykanka, która sama z siebie do nikogo nie zagadała, chociaż kilka osób próbowało wciągnąć ją do rozmowy. Siedzi w kącie i rumieni się na każde słowo. Powinni nam dać kogoś reprezentatywnego, otwartego i, szczerze mówiąc, lepiej ubranego. Nasza rozmowa wyglądała mniej-więcej tak:
Ona: Lady Gaga? Nie wiem..
Ja: A w ogóle jakiej muzyki słuchasz?
Ona: Słucham tylko radia".
I podobne odpowiedzi na każde pytanie, także te bardziej ambitne.
CÓŻ ZA OSOBOWOŚĆ.
Jaram się tą laską jak Rzym za Nerona.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz